Good night Dżerzi

Piątek, 3 Grudzień 2010

Dla czytelników, którzy znają Janusza Głowackiego tylko z lektury bestsellerowej książki „Z głowy", nowa powieść „Good night Dżerzi" może być sporym szokiem. Znajdziemy tu wprawdzie słynną ironię Głowackiego, ale znaczniej więcej jest brutalnego opisu zastanej rzeczywistości. Książka jednak napisana rewelacyjnym językiem Głowackiego szczerze zachwyca.Książka to w dużej mierze historia kontrowersyjnego pisarza Jerzego Kosińskiego. Do tego wątku autor prowadzi nas jednak okrężną drogą. Otóż narrator Dżanus, którym jest sam Głowacki, otrzymuje niespodziewanie propozycję napisania scenariusza filmowego o Kosińskim, polskim Żydzie, który wyjechał w 1957 roku do Nowego Jorku, gdzie zrobił wielką karierę, jako autor pisanych po angielsku książek, w tym „Malowanego ptaka", „Wystarczy być" i „Kroków". Karierę zakończoną demistyfikacją i samobójstwem w 1991 r.Z początku jednolity obraz, z czasem zmienia się w różnorodną opowieść, w której przeplatają się listy, sny bohaterów i fragmenty powstającego scenariusza. Z tej opowieści wyłania się postać blagiera, kreującego własny życiorys, kradnącego cudze pomysły, po części plagiatora, a także sadomasochisty, ze wskazaniem na sado, stałego bywalca seks-klubów, gustującego w perwersji. Chwilami Kosiński w „Good night Dżerzi" przypomina potwora, który żyje z wykorzystywania, upokarzania i upodlania innych. Potwór zostaje jednak obdarty z maski i wystawiony na publiczny lincz.„Dood nigdt Dżerzi" to mocna i poruszająca lektura, która wzbudzi silne emocje u każdego czytelnika. Polecam zatem jako obowiązkową lekturę.

Komentarze
Reklama