Ogólnodostępny czy niedostępny?

Niedziela, 30 Marzec 2014
Powiat Wejherowski

W zatoce postojowej przed naszymi domami przez większość dnia parkują samochody pracowników pobliskiej firmy - skarżą się mieszkańcy domów nr 108-112 na ul. Sikorskiego w Wejherowie. Starosta wejherowski twierdzi, że parking, podobnie jak ta powiatowa droga jest ogólnodostępny, ale mieszkańcy pytają, dlaczego zatem nie mogą z niego korzystać? Dodatkowo zbulwersowała ich nieprzyjemna rozmowa ze starostą Józefem Reszke, który nie potrafił spokojnie przedstawić swoich argumentów. Mieszkańcy twierdzą, że starosta nazwał ich „mściwymi katolikami”.

Sprawa jest z pewnością trudna, bo oczekiwania mieszkańców (i samo życie) zderzają się z przepisami o ruchu drogowym oraz urzędową biurokracją. To prawda, że ulica Sikorskiego (droga powiatowa) oraz zbudowane po obu stronach miejsca postojowe mają służyć wszystkim użytkownikom, a właściciele domów i działek nie mogą rościć sobie wyłącznego prawa do parkingów przed ich posesjami. Uważają jednak, że ich goście mają takie samo prawo do korzystania z nich, jak inni kierowcy. 
Na większości parkingów na tej ulicy zwykle są wolne miejsca ze względu na rotację pojazdów, ale przed posesjami nr 108-112 rzadko się to zdarza. 

FIRMA NIE MA PARKINGU

W dni powszednie zwykle cały parking jest zastawiony samochodami.

- Kiedy przyjeżdżają do nas nasze dzieci z wnukami nie mogą zaparkować przed naszym domem na godzinę lub dwie, a czasem nawet na chwilę - mówi mieszkanka domu przy ul. Sikorskiego 112. - Jest wiele sytuacji, kiedy chcielibyśmy choć na dłuższą chwilę podjechać pod sam dom, ale bez konieczności otwierania bramy i wjeżdżania na posesję.

- Do mnie regularnie przyjeżdża opiekunka  lub pielęgniarka, czasami lekarz. Nie mają się gdzie zatrzymać - skarży się ponad 80-letnia wejherowianka, mieszkająca w jednym z sąsiednich domów. 

Starsza pani nie ma siły na otwieranie bramy. Kiedy nie ma innego wyjścia, musi prosić o pomoc sąsiada.
Przyczyną kłopotów jest fakt, że miejsca parkingowe zajmują pracownicy firmy, funkcjonującej na jednej z posesji. Zdaniem mieszkańców, samochody stoją tam od szóstej rano do późnego popołudnia.

- Właściciel firmy powinien wpuszczać samochody pracowników na swoją posesje albo zrobić dla nich miejsce z tyłu domu, od strony torów kolejowych. Tak jak to zrobił inny przedsiębiorca na naszej ulicy - tłumaczy jeden z mieszkańców. 

NAJPIERW BYŁO MIŁO

W maju ub. roku ubiegłym roku mieszkańcy kilku posesji napisali pismo do starosty wejherowskiego z prośbą o ustawienie znaku drogowego, ograniczającego czas parkowania. W lipcu 2013 r. otrzymali uprzejmą odpowiedź, podpisaną przez sekretarza powiatu Marka Panka, informującą o przychylnym stanowisku Zarządu Powiatu. 

„Mając na uwadze uciążliwość Mieszkańców posesji nr 108, 110 i 112 przy ul. Sikorskiego związaną ze znalezieniem miejsca na zatrzymanie się w pobliżu swoich domów, Zarząd Powiatu przychylił się do wniosku mieszkańców o umieszczenie znaku ograniczonego czasu postoju z wyłączeniem Mieszkańców w/w posesji. Ustawienie odpowiedniego znaku zlecono Zarządowi Drogowemu dla Powiatu Puckiego i Wejherowskiego.”

W październiku ub. roku przy parkingu pojawił się znak, ale był to zakaz postoju  z wyłączeniem mieszkańców wspomnianych posesji. Autorzy wniosku zapewniają, że nie chodziło im o zakaz, a jedynie o ograniczenie czasu parkowania.

ZMIANA STANOWISKA

Po około trzech tygodniach znak zdjęto, bez powiadomienia mieszkańców i wyjaśnienia im dlaczego tak się stało. Zainteresowani właściciele posesji przy ul. Sikorskiego zapytali o to w kolejnym piśmie do Starostwa, pisali też i dzwonili do Zarządu Drogowego. Niewiele się dowiedzieli, ale wreszcie potrzymali pismo ze Starostwa z datą 13 listopada i informacją, że „w wyniku skarg innych użytkowników ulicy Sikorskiego nastąpiła konieczność zweryfikowania zasadności umieszczenia znaku zakazu parkowania przy zatoce postojowej, znajdującej się przed skrzyżowaniem ulicy Sikorskiego z ulicą Sędzickiego. Po ponownym przeanalizowaniu sytuacji (...) nie widzimy możliwości wydzielenia miejsc postojowych na zasadzie wyłączności dla mieszkańców w/w posesji”.

W tym samym piśmie poinformowano o wynikach wizji w terenie, w której udział wzięli członkowie Komisji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Starostwa Powiatowego w Wejherowie. Podczas ich obecności na ul. Sikorskiego, w zatoce postojowej akurat (przypadkiem?) były miejsca wolne, a więc nie potwierdziły się informacje od mieszkańców. 
Na koniec napisano, że: „aby korzystać z miejsca postojowego przy drogach publicznych w tym powiatowych na zasadzie wyłączności, należałoby uiścić z tego tytułu stosowną opłatę.”

NIEPRZYJEMNY STAROSTA 

Pod koniec listopada ub. roku kilkoro mieszkańców wybrało się osobiście do Starostwa Powiatowego na spotkanie ze starostą Józefem Reszke, który zaproponował, że postawi znak ograniczający czas postoju, ale bez wyłączenia mieszkańców.

- Starosta potraktował nas niegrzecznie, nawet ostro - twierdzą zgodnie mieszkańcy. - Mówił podniesionym głosem, wręcz krzyczał na nas, a nawet nas obraził. Pan Reszke powiedział, że powinniśmy się cieszyć z utwardzonej drogi, bo sam jeździ do domu po wybojach, ale mu to nie przeszkadza. Proponował, abyśmy sprawili sobie bramy na pilota i wpuszczali samochody na posesję. Jeśli nas nie stać, to niech dzieci zasponsorują zakup bramy.

Mieszkańcy w rozmowie ze mną twierdzili, że starosta Reszke podobno ich nazwał „mściwymi katolikami” i nie kryją oburzenia z powodu takiego przyjęcia ich w gabinecie starosty.

- Mam ponad osiemdziesiąt lat, ale nigdy wcześniej nie zostałam tak potraktowana przez urzędnika czy przedstawiciela władz samorządowych - dodaje jedna z pań podczas naszej rozmowy.

Spotkanie ze starostą, jego słowa oraz sytuację, w której się znaleźli, mieszkańcy opisali w piśmie do marszałka pomorskiego oraz do wojewody. Z Gdańska otrzymali ogólną odpowiedź, że droga i parking są ogólnodostępne. Jednak podczas telefonicznej rozmowy poinformowano mieszkańców, że sprawa „jest w toku”.

Zamilkło Starostwo

- Nie wiemy, dlaczego przy zatoce nie postawiono znaku, o którym mówił starosta - zastanawiają się właściciele posesji przy ul. Sikorskiego. - Zapytaliśmy o to w piśmie do Starostwa, ale od tamtego spotkania zapadła cisza.

Pozostał niesmak i nierozwiązany problem, bo wbrew temu co stwierdziła podczas jednorazowej wizyty komisja, na co dzień wszystkie miejsca postojowe są zajęte przez kilkanaście godzin. 

Tak było m.in. miniony wtorek, kiedy na parkingu stało aż dziesięć aut. Ostatnio jedna z mieszkanek musiała wzywać Straż Miejską, bo nie mogła wyjechać z domu. Zastawiony był nawet wjazd na posesję.

Komentarze
Reklama