Pamięć o ofiarach w Piaśnicy trzeba kultywować

Czwartek, 19 Maj 2011

Adam Siwek, naczelnik Wydziału Krajowego Rady Ochrony Pamięci Walk i  Męczeństwa był gościem członków Stowarzyszenia Rodzina Piaśnicka.Podczas spotkania na plebanii kościoła pw. Chrystusa Króla i bł. s. Alicji Kotowskiej spotkał się m.in. z ks. proboszczem Danielem Nowakiem, zapoznał się działalnością stowarzyszenia i zadeklarował pomoc w  działaniach na rzecz identyfikacji ofiar i przywrócenia ich tożsamości.

- Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa wspólnie z urzędami pomorskimi stara się dbać o właściwe utrzymanie grobów i cmentarzy wojennych – mówił Adam Siwek, naczelnik Wydziału Krajowego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. - Od wielu lat przekazujemy środki na remont mogił w  Piaśnicy. Ze strony środowisk lokalnych, historyków bardzo cennym wsparciem są różnego rodzaju opracowania historyczne. Z tego co widzę, Stowarzyszenie Rodzina Piaśnicka wspólnie z samorządami bardzo dużą pomoc mogą okazać przekazując informacje na temat zbrodni w Piaśnicy.

Wejherowskie Stowarzyszenie Rodzina Piaśnicka istnieje już 15 lat. Skupia w swoich szeregach bliskich osób, które zostały zamordowane w lasach piaśnickich podczas II wojny światowej, ale też osoby i instytucje, które utożsamiają się z celami stowarzyszenia.

- Pamięć o zmarłych w lasach piaśnickich trzeba kultywować, przekazać następnym pokoleniom - tłumaczy ks. Daniel Nowak, kapelan stowarzyszenia. - To dobrze, że dramat nie jest zamknięty w sercach rodzin i krewnych, których bliscy zginęli w Piaśnicy. Piaśnica ma być miejscem znanym i rozpoznawalnym w całym kraju. To spotkanie, do którego doszło jest autorytatywnym spojrzeniem na problem, który nie został zamknięty tylko do wspomnień ludzi, którzy już odchodzą jako świadkowie tamtych wydarzeń, ale jest dziedzictwem, które wchodzi do historii całego Narodu.

Tym bardziej, że o mechanizmie zbrodni wiemy sporo, a o ofiarach cały czas zbyt mało. Jak podkreślił Grzegorz Berendt, z gdańskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, liczby są istotne, ale nie najważniejsze. Do tej pory jedyną osobą, która ustaliła 852 nazwiska osób, które zginęły w Piaśnicy jest Elżbieta Grot, kustosz Państwowego Muzeum Stutthof w Sztutowie.- Zginęli tu mężczyźni, kobiet i dzieci z pomorskich rodzin – mówi Elżbieta Grot. – Mordowano bez względu na płeć, status społeczny czy wiek. W Piaśnicy zginęli przedstawiciele elity z Wejherowa, Pucka i Gdyni, ale przywożono tu także osoby z głębi Niemiec, łącznie z nerwowo czy psychicznie chorymi.

Równolegle do badań, na które mają się znaleźć środki oraz prowadzenie identyfikacji ofiar realizowana ma być np. edukacja młodego pokolenia.- Pamięć o wydarzeniach w Piaśnicy jest niepełna, wciąż bowiem nie potrafimy określić liczby ofiar, stanu osobowego i etnicznego – mówił Władysław Zawistowski, dyrektor Departamentu Kultury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. – Wokół Piaśnicy jest tak wiele niejasności, w związku z tym powinny być prowadzone prace badawcze, mające na celu ustalenie w miarę dokładnej liczby ofiar.

W spotkaniu uczestniczyli także Michał Owczarczak, wicewojewoda pomorski, przedstawiciele okolicznych samorządów, w tym zastępca prezydenta Wejherowa Piotr Bochiński oraz przedstawiciele Centrum Wsparcia Teleinformatycznego i Dowodzenia Marynarki Wojennej w Wejherowie. Uczestnicy zwiedzili kościół pw. Chrystusa Króla, a w którego części znajduje się kaplica piaśnicka wystrojem nawiązująca do symboliki lasu piaśnickiego. Odwiedzili także Groby w Piaśnicy, gdzie złożono kwiaty przed Pomnikiem ku czci Ofiar Piaśnicy.

Komentarze
Reklama