Powiat Wejherowski: Były czyny zabronione, ale kary nie będzie

Czwartek, 9 Styczeń 2014
Powiat Wejherowski

Prokurator mówi jak adwokat, prawo jest  łamane, ale nikomu z tego tytułu  włos z głowy nie spada, a do tego  urzędnicy pracują „nieświadomie” - takie można odnieść wrażenie analizując z perspektywy czasu dokumenty w sprawie afery w Gniewinie, związanej z budową Hotelu „Mistral”. Rodzi się również dużo pytań. Wszyscy są zgodni, że zaangażowanie Gniewina w Mistrzostwach Europy w Piłce Nożnej EURO 2012 było wielkim sukcesem. Jednak wszyscy również oczekują od urzędników przestrzegania prawa, a od śledczych i prokuratorów sprawiedliwego i skutecznego działania.

Prawie półtora roku toczyło się śledztwo w sprawie Hotelu „Mistral” w Gniewinie, trwały przesłuchania urzędników i czynności śledcze. Doniesienie do prokuratury złożyło w lipcu 2012 roku Centralne Biuro Antykorupcyjne. Agenci CBA wkroczyli m.in. do Starostwa Powiatowego w Wejherowie, bowiem podejrzewali, że ten urząd mógł uczestniczyć w procederze fałszowania dokumentów.

ŚLEDZTWO I ... UMORZENIE

Do obszernego zawiadomienia dołączono aż trzy spore paczki dokumentacji. Po ich analizie Prokuratura Okręgowa w Gdańsku zdecydowała się wszcząć śledztwo.
- Potwierdzam, że Centralne Biuro Antykorupcyjne złożyło zawiadomienie w sprawie nieprawidłowości w Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku. W trakcie kontroli w Urzędzie Gminy Gniewino i Starostwie Powiatowym w Wejherowie funkcjonariusze ustalili m.in., że decyzję o pozwoleniu na budowę hotelu wydano bez wymaganej dokumentacji geotechnicznej, sfałszowano decyzję środowiskową i nie uzgodniono z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków budowy dróg dojazdowych do hotelu oraz innych prac budowlanych prowadzonych na obszarze objętym ochroną archeologiczną - wyjaśniał wówczas Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Po upływie półtora roku, kiedy zapominano o doniesieniu CBA, Prokuratura Okręgowa w Gdańsku umorzyła śledztwo w tej sprawie, chociaż dopatrzyła się nieprawidłowości.

PROKURATOR JAK ADWOKAT

Generalnie zarzuty CBA się potwierdziły. Decyzję śledczych o umorzeniu można uznać za kontrowersyjną, kiedy dokładnie  przeczyta się uzasadnienie (z uwagi na jego obszerność obok publikujemy najciekawsze fragmenty).

W uzasadnieniu prokuratury czytamy, iż  „funkcjonariusze swoim zachowaniem niewątpliwie wyczerpali znamiona czynów zabronionych”, lecz dalej ten sam organ usprawiedliwia ich faktem, że „terminy realizacji były krótkie i bezwzględnie nieprzekraczalne. Zachowanie wszystkich procedur, które wiązałyby się ze zmianą decyzji, w istotny sposób wpływałoby na termin uzyskania pozwolenia na budowę”.

Nasuwa się pytanie, czy do przeciętnego Kowalskiego też prokuratura podeszłaby z takim pobłażaniem? Czy realizację inwestycji z naruszeniem prawa wytłumaczyłby pośpiechem i tym, że naglił go termin? Czy prokurator by go usprawiedliwił, gdyby złamał prawo, żeby zdążyć np. z budową domu przed zimą?

NIEPRAWIDŁOWOŚCI

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku zbagatelizowała też fakt, iż „stwierdzono nieprawidłowości polegając na braku stosownych uzgodnień z wojewódzkim konserwatorem zabytków, braku wymaganych opinii archeologicznych, bądź braku udziału archeologa przy prowadzonych pracach”, chociaż były one konieczne. Prokuratorzy stwierdzili, że dopatrzyli się nieprawidłowości i uchybień, lecz – według nich - nie doszło do popełnienia przestępstwa. Można odnieść wrażenie, że prokurator tłumaczy urzędników z popełnionych przez nich czynów zabronionych i czasami brzmi to jak słowa adwokata, a nie prokuratora. Wielu mieszkańców pyta: czy w Polsce rządzonej przez Platformę Obywatelską jednym można wszystko, a innych za drobne przewinienie prokuratura wtrąca nawet do więzienia?

Co robi starosta?

Józef Reszke, starosta wejherowski, a jednocześnie przewodniczący Platformy Obywatelskiej w powiecie, od samego początku odżegnywał się od jakiejkolwiek wiedzy na temat afery ujawnionej przez funkcjonariuszy CBA. Twierdził, że osobiście nie wydawał zgody na budowę hotelu w Gniewinie. Robili to wyłącznie jego urzędnicy.

Czy to możliwe, że za jego plecami? Czy starosta Józef Reszke nie interesował się tym, co dzieje się z przygotowaniami do największej imprezy organizowanej w Polsce na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci? A może nie panuje nad tym co dzieje się w urzędzie, którym kieruje?

Całą odpowiedzialnością obarczono szeregowych urzędników, a nie ich przełożonych – prominentnych działaczy Platformy Obywatelskiej, do których należy nadzór nad pracą urzędników. Zważywszy na ogrom prowadzonej inwestycji tym bardziej wydaje się zasadne, że kierownictwo poszczególnych urzędów powinno monitorować na bieżąco tego typu przedsięwzięcia. Co więcej, to nawet wskazane, aby kierownictwo się tematem interesowało, wszak sprawa dotyczyła Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej. I to nie trampkarzy, lecz z udziałem całej elity najlepszych drużyn i piłkarzy naszego kontynentu.

Nieświadomi i bezkarni

Praca urzędników to osobny, bulwersujący wątek sprawy. Prokuratorzy nie stwierdzili świadomego naruszenia obowiązków przez urzędników starosty. Wychodzi więc na to, że urzędnicy popełniając błędy, łamiąc przepisy pracowali ... nieświadomie. Czy zatem świadomie wzięli za to comiesięczną wypłatę? Czy oznacza to, że w starostwie nie wiedzą co robią, że nie znają podstawnych przepisów. Sprawa nie wydaje się skomplikowana, a przepisy, które naruszono nie były zawiłe, chodziło o proste uzgodnienia i opinie.  Dlaczego nikt nie poniósł kary?

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku na temat śledztwa:
„Jego przedmiotem były czynności podejmowane przez urzędników Urzędu Gminy Gniewino oraz Starostwa Powiatowego w Wejherowie. Zebrany w sprawie materiał dowodowy potwierdził, że doszło do przerobienia decyzji Wójta Gminy Gniewino z dnia 19.02.2009 r. o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na budowę hotelu, w części określającej ilość miejsc noclegowych - z 150 na 250. Ingerencji w dokument dokonał podinspektor w Urzędzie Gminy Gniewino, do kompetencji którego należało rozpatrywanie wniosków o wydanie decyzji środowiskowej. Decyzja w zmienionej formie, po ponownym jej podpisaniu przez kierownika Referatu Inwestycji, Środowiska i Gospodarki Przestrzennej, została przesłana do Starostwa Powiatowego w Wejherowie w związku z wnioskiem o wydanie pozwolenia na budowę. (…)
Zebrany w sprawie materiał dowodowy wykazał pewne nieprawidłowości, do jakich doszło w toku postępowań administracyjnych w Starostwie Powiatowym w Wejherowie. Gmina Gniewino obejmuje częściowo obszar objęty ochroną konserwatorską. Zgodnie z Prawem budowlanym decyzja na pracę w takim obszarze wymaga uzgodnienia z wojewódzkim konserwatorem zbytków. Stwierdzono nieprawidłowości polegając na braku stosownych uzgodnień z wojewódzkim konserwatorem zabytków, braku wymaganych opinii archeologicznych, bądź braku udziału archeologa przy prowadzonych pracach. Tego typu nieprawidłowości pojawiły się w sytuacji, gdy inwestycja wkraczała w działkę podlegającą ochronie archeologicznej, bądź gdy wykonywane prace miały charakter prac liniowych, tj. dotyczących dróg, sieci kablowych, gazowych.
Kwestionowane w tym zakresie decyzje podpisane zostały przez Naczelnika Architektury i Budownictwa, przy czym postępowania prowadzone były przez poszczególnych, różnych pracowników urzędu. (…)”

Komentarze
Reklama