Szczodre Gody Bożego Narodzenia

Poniedziałek, 27 Grudzień 2010

Dla większości polskiego społeczeństwa Święta Bożego Narodzenia są typową chrześcijańską tradycją tak starą jak stary jest kult Jezusa Chrystusa. Dla nielicznych są produktem masowej popkultury, który niewiele ma już wspólnego z chrześcijaństwem, a więcej z ciężarówkami Coca-Coli i Kevinem, który znowu zostaje sam w domu. Wszyscy Ci jednak, choć twierdzeniom ich należy częściowo przyznać rację, trwają w błędnym przekonaniu. Tradycja grudniowych Świąt sięga bowiem czasów bardziej zamierzchłych niż pierwsze piśmiennicze wzmianki o czarnym gazowany napoju czy długowłosym cieśli z Nazaretu.

Ci, którzy choć trochę uważali na licealnych lekcjach historii doskonale wiedzą, że wszyscy pierwsi założyciele i ojcowie Kościoła Katolickiego pełnymi garściami czerpali z wzorców pogańskiej kultury. Trudno im się zresztą dziwić. Doskonale zdawali sobie sprawę, że siła i przemoc nie wystarczą do tego, aby w pogańskiej na ówczesne czasy Europie zaprowadzić nową, lepszą religię. Postanowili więc jak najbardziej upodobnić nową wiarę do tej, która była znana w Europie od stuleci. Wiedzieli, że im mniej różnic, tym lepiej. Z początku ograniczyli się jedynie do kilku istotnych zmian. Zmniejszyli liczbę bóstw i nakazali wiernym składać tradycyjne ofiary nie lasom, polom i rzekom, a skarbnikom miejscowych parafii. Literatury na ten temat jest całe mnóstwo, jednak w obliczu zbliżających się Świąt, postaram się ograniczyć jedynie do tego elementu wiary i tradycji.

Zastanówmy się w pierwszej kolejności nad terminem owych Świąt. Grudzień nie jest tutaj dostatecznie dokładnym określeniem. Bardziej niż o miesiąc czy porę roku chodzi tutaj o moment przesilenia zimowego i następujące po nim wydłużanie się dnia. Wszystkie ludy indoeuropejskie posiadają wierzenia o odradzającym się słońcu czy też jego boskim odpowiedniku. Także i na naszych słowiańskich terenach, w czasie grudniowych świąt nazywanych Szczodrymi Godami wierzono, że w czasie przesilenia zimowego odradza się słońce a jego boska personifikacja – Swaróg – kładzie kres mrokowi i ciemności, aby rozpocząć panowanie światła, nadziei i radości. W tym samym czasie i tym samym celu narodził się Jezus Chrystus. Tak jak słońce, rodzi się mały i słaby, aby z biegiem czasu nabrać sił i... zgładzić grzechy świata, zaprowadzając szczęście i dobrobyt.

Współczesne Święta Bożego Narodzenia tak jak i pogańskie Szczodre Gody, trwają mniej więcej od dnia przesilenia zimowego do Święta Trzech Króli. Czas ten spędzano na odwiedzinach, rodzinnych wieczerzach, rozmowach, śpiewaniu tradycyjnych pieśni i obdarowywaniu się prezentami zwanych Szczodrakami. Kościół Katolicki postanowił skopiować te rozwiązania, które dziś znamy między innymi pod nazwami jasełek i kolędowania. Święto Trzech Króli w pogaństwie było momentem, kiedy pisano na drzwiach trzy runiczne znaki, mające chronić domostwo przed złymi mocami. Runy te to gebo, ehwaz i berkanan, których łacińskimi odpowiednikami, jak zapewne się domyślasz Drogi Czytelniku, są litery K, M i B, które do dzisiaj umieszczane są na drzwiach wierzących w celu błogosławieństwa. Jedyna zauważalna różnica to ich źródłosłów, który został podmieniony w procesie ewolucji pogaństwa w chrześcijaństwo.

W pewnych rejonach tradycją było ustawianie w kątach domostw ostatniego zżętego snopa żyta, czyli Diducha. Dekorowany był on owocami i orzechami. Tej tradycji zawdzięczamy zwyczaj choinki. Wypada także wspomnieć tutaj o kolejnej pogańskiej tradycji, jaką była Podłaźniczka, czyli udekorowana gałąź jodły, świerku lub sosny, wieszana pod sufitem. Powszechne było też ścielenie siana lub słomy pod obrusami stołów. Do ciekawostek należy fakt, że dekorowanie Diducha zostało zastąpione dopiero na przełomie XVIII i XIX wieku dzisiejszą choinką, która narodziła się w Niemczech.

Kolejnym typowo pogańskim zwyczajem, który został zaadaptowany na grunt wiary chrześcijańskiej, jest zwyczaj obchodzenia domostw z figurą przedstawiającą nowonarodzone Słońce i śpiewania tradycyjnych pieśni. Dziś te pieśni nazywamy kolędami, a figurę Słońca zastąpiono ważnym atrybutem kolędników, czyli gwiazdą, której Słowianie również szukali na niebie przed rozpoczęciem wieczerzy Święta Szczodrych Godów.

Poza typowo słowiańskim ujęciem Świąt Bożego Narodzenia, należy wspomnieć o innych pogańskich wpływach, równie silnych jak i te ze środkowej Europy. Rzymskie święto Sol Invictus, przypadające także na czas przesilenia zimowego, jest świętem Słońca Niezwyciężonego i opierało się na identycznej ideologii jak Szczodre Gody. Był to potężny kult, wprowadzony przez cesarza Aureliana w 254 roku. Dekretem z 7 marca 321 roku, cesarz Konstantyn Wielki wprowadził niedzielę jako oficjalny dzień święta Sol Invictus. Obchodzenie święta Sol Invictus, przypadającego 25 grudnia, pierwszy raz jest źródłowo poświadczone w roku 354, za panowania cesarza Juliana Apostaty. Kościół wykorzystał ogromną popularność tego święta pogańskiego, które występowało pod niewiele różniącymi się postaciami w całej Europie i pod koniec IV wieku przepisał obchodzenie w tym dniu Świąt Bożego Narodzenia.

Dzisiaj, w czasach, gdy tak często słychać głosy powołujące się na katolicką tradycję, warto czasem zastanowić się skąd ta tradycja tak naprawdę się wywodzi. Aby nabrać dystansu do wiary, zwyczajów, nas samych i z dala od polityczno katolickich nadużyć spędzić ten świąteczny czas w miłej i rodzinnej atmosferze, czego sobie i Państwu życzę.

Jan Negro

Komentarze
Reklama