Trefl Sopot vs. EC Wybrzeże TPS Rumia 3:1

Niedziela, 6 Grudzień 2009

Po dobrej grze jak równy z równym nasze siatkarki 5 grudnia 2009 r. uznały wyższość przeciwnika z Sopotu. Zatem pierwsze derby Pomorza dla Sopotu. Jerzy Skrobecki: "- Chciałem, żeby to spotkanie stało na bardzo dobrym poziomie i na szczęście tak się stało." "- Niekonsekwencja, brak woli walki do samego końca, dobicia przeciwnika, postawienia kropki nad i." - ocenia przyczyny porażki Kinga Kasprzak. "- Gratuluję dziewczynom z Sopotu, dobry mecz, my myślę, też nie mamy się czego wstydzić." - komentuje Małgorzata Skorupa. "- To był równy mecz. Grałyśmy jak równy z równym." - podsumowuje kapitan Izabela Hohn. "Mam nadzieję, ze u nas z nimi wygramy." - dodaje Magdalena Łebkowska. Trefl Sopot vs. EC Wybrzeże TPS Rumia 3:1 (25:23, 22:25, 25:19, 25:20). Przyjmująca Kinga Kasprzak: "Jest niedosyt, jesteśmy złe. Mam nadzieję, że będziemy wkrótce mogły wyeliminować te własne błędy. Ten mecz mógł się zakończyć zwycięstwem, bo miałyśmy ku temu powody, żeby tak się stało. W pierwszym secie 25:23 - porażka przy prostych własnych błędach. Drugi set wygrany no i trzeci set przy prowadzeniu 16:12 przegrywamy. Niekonsekwencja, brak woli walki do samego końca, dobicia przeciwnika, postawienia kropki nad i. Czegoś takiego u nas brakuje i mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni." Środkowa Małgorzata Skorupa: "Mogę powiedzieć tylko tyle, że trochę szczęścia zabrakło, bo mecz był wyrównany. W 1 secie gdybyśmy popełniły 4 mniej błędy a właściwie 4 zagrywki mniej zepsuły to nawet jakbyśmy zdobyły 2 punkty z tych 4 akcji to myślę, że byłybyśmy na styk w tym secie i można było go wygrać. Walczyłyśmy, szkoda, że nie wyszło. Myślałyśmy, że wywieziemy stąd chociaż 1 lub 2 punkciki. Blisko było. Trefl zagrał dobrze, popełniał zdecydowanie mniej błędów, wyszła Monika Gorszyniecka, która dużo szybciej poprowadziła grę. Lepiej dziewczyny przyjmowały, my słabiej zagrywką. To wszystko się łączy. Gratuluję dziewczynom z Sopotu, dobry mecz, my myślę, też nie mamy się czego wstydzić. Zostaje nam jeszcze Pszczyna i ja liczę na 3 punkty." Atakująca Magdalena Łebkowska: "Generalnie grało się na tej hali bardzo dobrze, mecz jak było widać, bardzo emocjonujący, mimo to, że zakończył się wynikiem niestety 3:1 dla przeciwnika. No ale mam nadzieję, że wszystkim się podobało. Szkoda trzeciego seta, bo tam zabrakło szczęścia w końcówce. I tego naprawdę żałujemy, ale ogólnie pozytywnie, mam nadzieję, ze u nas z nimi wygramy." Kapitan, przyjmująca Izabela Hohn: "Uważam, że to był równy mecz. Grałyśmy jak równy z równym. Brakowało troszkę szczęścia w końcówkach setów." Trener Jerzy Skrobecki: "Chciałem, żeby to spotkanie między sopockim Treflem a EC Wybrzeże TPS Rumia, czyli naszym zespołem, stało na dobrym albo momentami nawet na bardzo dobrym poziomie i na szczęście tak się stało. I myślę, że wszyscy kibice, szczególnie nasi, bo pewnie naszych z Rumi było więcej niż z Sopotu i z ościennych miast, byli zadowoleni, bo obejżeli siatkówkę na bardzo wysokim poziomie jeżeli chodzi o kobiety w Trójmieście.Na pewno o drobinę mniej możemy być zadowoleni z wyniku, aczkolwiek sytuacja była taka, że mieliśmy ogromne szanse szczególnie w trzecim secie i przy odrobinie szczęscie w pierwszym, żeby któregoś z tych setów wygrać. Wtedy być może wynik tego meczu byłby całkowicie inny, bylibyśmy bardziej zadowoleni a kibice wracaliby jeszcze radośniejsi."

info: Ecwybrzeze Tps-rumia

Komentarze
Reklama