Uratował życie 5 letniej dziewczynce

Wtorek, 10 Lipiec 2012
Wejherowo

We wrześniu 2009 roku podczas Dnia Dawcy organizowanego dla Kubusia zarejestrowano sporą liczbę potencjalnych dawców szpiku kostnego. Do akcji włączyły się władze miasta Wejherowa, WKS Gryf Orlex oraz Stowarzyszenie Kibiców Wejherowskiego Gryfa "Żółto-Czarni". Jak się okazało akcja przyniosła wymierny efekt. Jeden z mieszkańców grodu Wejhera dostąpił zaszczytu i mógł uratować życie 5 letniej dziewczynce. Rozmowa z Wojciechem Wasiakowskim Prezesem Stowarzyszenie Kibiców Wejherowskiego Gryfa "Żółto-Czarni".

Co skłoniło pana wraz z członkami stowarzyszenia by wziąć udział w akcji oddania krwi?

- Tu można odpowiedzieć przewrotnie a co stało na przeszkodzie? Jeżeli nadarza się okazja by wpisać się do grona osób, które próbują bezinteresownie pomóc potrzebującym należy z tej okazji skorzystać. Każdy z nas mógł być w odwrotnej sytuacji i sam potrzebować pomocy. Zrobiliśmy to co uważaliśmy za słuszne i to co podpowiadało nam serce.

Kiedy dowiedział się pan, że pana antygen zgodności tkankowej jest zgodny z osobą chorą?

- Nie mogę podawać konkretnych dat gdyż jest to fundacja i takie mają przepisy, zdradzić mogę, że było to wiosną tego roku czyli stosunkowo niedawno, a reszta potoczyła się błyskawicznie. W czerwcu dwa razy wyjeżdżałem do kliniki w Warszawie za pierwszym razem na specjalistyczne badania by w 100% potwierdzić zgodność, a za drugim razem już na zabieg.

Ile czasu zajęło panu podjęcie decyzji czy oddać szpik?

- Decyzja ta podjęta była już w dniu kiedy postanowiłem oddać próbkę do banku danych, jeżeli mówi się A to trzeba powiedzieć też B. Czuję się wyróżniony potrzebny i spełniony, każdego namawiam do zgłoszenia się i oddania odrobinki krwi bo nigdy nie wiadomo czy ktoś potrzebujący nie czeka właśnie na nas.

Mógłby pan przedstawić ogólny zarys przebiegu całego procesu od momentu powiadomienia pana, że może pan oddać szpik do momentu oddania szpiku? Jak długo to trwało?

- Otrzymałem informację mailową, że mam się skontaktować telefonicznie z fundacją zrobiłem to na drugi dzień z rana gdyż emocje po takiej informacji naprawdę są ogromne. Ustaliliśmy pierwszy dogodny termin do badań wstępnych, które odbyły się w Wejherowie mające na celu potwierdzenie zgodności oraz wykluczenie chorób i wirusów. Po tych badaniach umowny termin do ewentualnego wyjazdu do kliniki miał być około trzech miesięcy jednak u mnie trwało to około dwóch tygodni. Potem podobny scenariusz tylko troszkę dalszy wyjazd ustalenie terminu pierwszy wyjazd do Warszawy, tym razem na specjalistyczne badania i później też po około dwóch tygodniach wyjazd do kliniki na pobranie szpiku.

Jakie to uczucie kiedy się wie, że pomogło się drugiemu człowiekowi, że udało uratować się komuś życie?

- Jak mówiłem wcześniej jestem dumny, szczęśliwy i nie zapomnę tego do końca życia. Nie miałem żadnych wątpliwości czy to co robię jest słuszne, czy zagraża mojemu zdrowiu czy też nie. Celem nadrzędnym, który od początku do końca mi przyświecał była myśl, że ktoś potrzebujący czeka i wierzy, że może wyzdrowieć. Cieszę się najbardziej z tego, że mogłem dać komuś nadzieję siłę i wiarę w to, że uda się pokonać chorobę, być może szansę na nowe życie. Sam otrzymywałem wiele spontanicznych gratulacji podziękowań, które coraz mocniej przekonywały mnie, że zrobiłem coś naprawdę dobrego. Dziękuję wszystkim za wsparcie, którego jednak mentalnie potrzebowałem, w szczególności chciałbym podziękować mojej żonie, która mocno mnie wspierała i dzięki niej cały przebieg zabiegu oraz dni przed jak i po były łatwiejsze.

Dziękuję za rozmowę i życzę zdrowia.

- Dziękuję

Komentarze
Reklama
Gdynia
Wszytko za jedną kartę!

Wszytko za jedną kartę!

Środa, 9 Grudzień 2020
Reda
Spotkanie z Policją w Redzie

Spotkanie z Policją w Redzie

Wtorek, 4 Sierpień 2020
Utrudnienia na Reja w Redzie

Utrudnienia na Reja w Redzie

Wtorek, 5 Maj 2020