Wejherowo: Parking przy ulicy Sikorskiego już dostępny

Wtorek, 22 Kwiecień 2014
Wejherowo

Prawie miesiąc temu („Puls” 6/69 z 20 marca br.) został przedstawiony problem mieszkańców ul. Sikorskiego, którzy nie mogli zaparkować przed własnym domem.  Nasza publikacja odniosła skutek - jest lepiej! W piśmie do redakcji starosta wejherowski Józef Reszke (PO) nie zaprzeczył, że nazwał mieszkańców „mściwymi katolikami”.

Właściciele kilku posesji na ul. Sikorskiego skarżyli się, że nie mogą zatrzymać się na miejscach postojowych przed swoimi domami, ponieważ są one całymi dniami zajęte przez auta pracowników firmy z sąsiedztwa. Ogólnodostępny parking stał się niedostępny dla mieszkańców. Ich zdaniem wspomniana firma powinna wpuszczać samochody pracowników na swoją posesję albo zrobić dla nich miejsce z tyłu domu, od strony torów kolejowych. 

Głową w mur

Pokrzywdzeni mieszkańcy zwrócili się o pomoc do Starostwa Powiatowego oraz powiatowego Zarządu Drogowego, bowiem ul. Sikorskiego to droga powiatowa. Poirytowani brakiem rozwiązania problemu udali się osobiście do starosty Reszke wyjaśnić sprawę. I tu kolejny spotkał ich kubeł zimnej wody. Zgodnie z relacją mieszkańców starosta Reszke na nich krzyczał (cyt. „przez wrzaski i oszczerstwa kierowane w naszą stronę nie mogliśmy normalnie porozmawiać”) i nazwał „mściwymi katolikami”.

Redakcja „Pulsu Wejherowa” zwróciła się do starosty J. Reszke z prośba o wyjaśnienie tej bulwersującej sprawy. 

Zdaniem urzędników jest dobrze

Starosta nadesłał odpowiedź oraz kilkustronicowe pismo od wojewody pomorskiego, do którego mieszkańcy złożyli skargę na brak możliwości parkowania. Z uwagi na obszerność materiału nie możemy przedstawić go szczegółowo. Meritum można podsumować w następujący sposób: wszystko jest podobno zgodne z przepisami, gdyż droga z miejscami parkingowymi jest dla wszystkich i wszyscy mogą parkować, a urzędnicy nie mają sobie nic do zarzucenia. Na pytania mieszkańców, którzy nie mogli zatrzymać się przed swoim domami, czy droga i parking są też dla nich - urzędnicy zaproponowali, aby poszli do sądu. Taka jest dziś Polska!

Jest nadzieja

Publikacja odniosła jednak skutek, chociaż nie za sprawą powiatowych urzędników. W ubiegłym tygodniu jedna z mieszkanek poinformowała nas, że samochody z firmy na przeciw nie stoją już w zatoczce przed ich domami. Parkują w pobliżu torów kolejowych, wjeżdżają też na posesję właściciela przedsiębiorstwa. A wiec jednak można temat załatwić! 

Cieszymy się razem z mieszkańcami i mamy nadzieję, że zgoda zapanowała na tej ulicy na dłużej. Najważniejsza jest dobra wola.

Podejrzenia korupcyjne?

Osobnym wątkiem jest bulwersujące mieszkańców i czytelników jest zachowanie i słowa starosty. W swoim piśmie do redakcji, relacjonując spotkanie z mieszkańcami, Józefa Reszke stwierdza m.in.: „Moje wyjaśnienia nie były w żaden sposób przyjmowane, a spotkały się z barkiem jakiejkolwiek woli ich zrozumienia oraz nieprzyjemnymi komentarzami włącznie z podejrzeniami o „korupcyjne” reprezentowanie interesów firmy z przeciwnej strony ulicy!”. Być może chodziło o to (o czym informowali mieszkańcy), że podczas wizytacji miejsc parkingowych przez komisję z powiatu, dziwnym trafem akurat dokładnie w tym czasie samochodów z firmy tam nie było... A zawsze były!

O miłości bliźniego

Starosta nie zaprzeczył, że nazwał mieszkańców „mściwymi katolikami”. Nie odpowiedział także na inne pytania w tym zakresie, stwierdzając tylko: „Jednocześnie chciałbym zapewnić, że traktuję wszystkich moich rozmówców jednakowo, bez względu na ich wyznanie, a od wyznawców mojej religii oczekiwałbym więcej miłości bliźniego i tylko o to zaapelowałem”. Czy apel o więcej miłości bliźniego miał właśnie dotyczyć owych „mściwych katolików” i czy taki zwrot do mieszkańców pomógł w rozmowie starosta Reszke już nie chciał wyjaśnić. Podobnie jak tego, czy nazwanie kogoś „mściwym katolikiem” jest dowodem miłości bliźniego. Warto się nad tym zastanowić podczas nadchodzących Świat Wielkanocnych.

Komentarze
Reklama