Wiele osób decyduje się żyć na kocią łapę...

Piątek, 19 Luty 2010

Obecnie instytucja małżeństwa przechodzi poważny kryzys. Coraz częściej młodzi ludzie nie myślą o 'finalizacji' związku i małżeństwie. „Po co nam zbędne papierki"- mówią...

Wiele osób decyduje się żyć „na kocią łapę" z różnych powodów: gdy nie mają własnego mieszkania, na drodze stoją finanse lub różnice kulturowe i religijne. Nie ma reguły mówiącej ile trwają takie związki - wszystko zależy od woli partnerów i ich osobistych potrzeb. Konkubinat rozumiany jest jako trwałe pożycie dwojga osób płci odmiennej, które nie zawarły związku małżeńskiego. Trzeba zauważyć, iż wspólne pożycie par homoseksualnych nie jest konkubinatem w świetle naszego prawa. Jednak najbardziej pełną definicję konkubinatu zawiera wyrok Sądu Najwyższego: „wspólne pożycie analogiczne do małżeńskiego, tyle że pozbawione legalnego węzła. Oznacza to istnienie ogniska domowego charakteryzującego się duchową, fizyczną i ekonomiczną więzią, łączącą mężczyznę i kobietę."Czym różni się konkubinat od małżeństwa? Przede wszystkim tym, iż jest to nieformalny charakter związku. Celem konkubinatu jest pozostanie partnerów w takim samym pożyciu jak mąż i żona. Jeśli w takim związku pojawi się dziecko to konkubent, aby je uznać musi złożyć dobrowolne oświadczenie woli o jego uznaniu.Dziecko uznane przez ojca korzysta nie tylko z praw do alimentów, ale także z prawa do renty rodzinnej po ojcu, dziedziczy z ustawy, a w razie nie powołania go do spadku przysługuje mu zachowek. Źródłem władzy rodzicielskiej jest pokrewieństwo, a nie faktyczne związki rodziców, jest ona sprawowana według tych samych reguł, co rodzice będący małżeństwem.Tylko w jednym przepisie prawa jest mowa o konkubentach. W Kodeksie Cywilnym przeczytać możemy: „małżonek i inne osoby bliskie spadkodawcy, które mieszkały do dnia jego śmierci, są uprawnione do korzystania w ciągu trzech miesięcy od otwarcia spadku z mieszkania i urządzenia domowego w zakresie dotychczasowym". Jednak konkubenci nie dziedziczą ustawowo po swoim partnerze, chyba że zostanie sporządzony testament, w którym będzie mowa o przekazaniu majątku właśnie konkubentowi.Czy konkubinat to samo zło?Według kościoła rzymskokatolickiego wspólne życie przed ślubem to łamanie przykazań kościelnych. Księża otwarcie opowiadają się za tym, aby młodzi ludzie nie mieli takich doświadczeń przed ślubem. Jednak czy wspólne mieszkanie wiąże się tylko z samymi minusami? Otóż nie. Tylko podczas najróżniejszych sytuacji można dokładnie poznać drugą osobę. Wspólne zamieszkanie zmienia związek bezdyskusyjnie. Codzienne problemy, obowiązki pozwalają dostrzec nie tylko same zalety, ale również wady partnera. Randkowa rzeczywistość nie ma nic wspólnego z szarą rzeczywistością. Mieszkając razem można zobaczyć ukochaną osobę rozczochraną o poranku, bez makijażu, w stroju codziennym - po prostu taką, jaką jest na co dzień... Zakupy, sprzątanie, praca, codzienne obowiązki - to rzeczy, które mogą zjednoczyć bądź odseparować od siebie zakochanych. Nie każdy jest stworzony do życia razem, o czym można przekonać się dopiero podczas wspólnego zamieszkania. Taka „lekcja życia" przyda się na pewno każdemu, kto ma wątpliwości dotyczące przyszłości. Mogłoby się wydawać, że wręcz zachęcam do konkubinatu. Tak nie jest, choć osobiście nie mam nic przeciwko niemu. Znam wiele osób, które żyją w takich nieformalnych związkach i są oni badzo szczęśliwi.Trzeba pamiętać o jednym: każda podjęta decyzja przez partnerów powinna być dobrze przemyślana. Decydując się na wspólne życie czy to z „papierkiem" czy bez, trzeba przygotować się na wiele problemów oraz ponoszenie ich konsekwencji...

 

Komentarze
Reklama
Reda
Spotkanie z Policją w Redzie

Spotkanie z Policją w Redzie

Wtorek, 4 Sierpień 2020
Utrudnienia na Reja w Redzie

Utrudnienia na Reja w Redzie

Wtorek, 5 Maj 2020