Wulgarny doping na Gryfie

Środa, 12 Wrzesień 2012

Drużyny drugoligowe mają za sobą już sześć spotkań. Piłkarze wejherowskiego gryfa można powiedzieć powinni być z siebie dumni gdyż nie przegrali jeszcze żadnego spotkania. Tylko co z tego, że nie ponieśli żadnej porażki skoro tylko jedno spotkanie wygrali, a pozostałe zakończyły się remisem.

Wyniki są niezadowalające. Gra drużyny, która w minionym sezonie była rewelacją Pucharu Polski i pokonała takie drużyny Ekstraklasy jak Korona Kielce czy Górnik Zabrze, nie zachwyca. Nad piłkarzami ze Wzgórza Wolności jakby wisiało jakieś fatum. Podopieczni Grzegorza Nicińskiego stwarzają sobie szereg sytuacji podbramkowych, jednak brakuje wykończenia, brakuje zawodnika który potrafiłby umieścić piłkę w bramce.

Taka postawa zawodników odbija się na zachowaniu kibiców. Było to zauważalne podczas ostatniego spotkania z MKS Oława. Ludzie stanowiący tzw. "MŁYN", prowadzący doping niejednokrotnie dając upust swojemu niezadowoleniu z gry żółto-czarnych wyzywali ich. Działo się to wszystko w towarzystwie prezesa klubu, który włączył się w bieżącym sezonie w czynny doping.

"Gryfie grać, k…. mać"

Jak taka postawa kibiców ma sprzyjać rodzinnej atmosferze na stadionie? Wielokrotnie władze klubu zapraszały na mecze całe rodziny. Rodzice mają przychodzić na stadion z dziećmi i słuchać tych wyzwisk, obelg i przekleństw. Karygodne jest zachowanie prezesa, który pozwala na takie zachowanie.

Na uwagę zasługuje też fakt, że podczas meczu kibice obrażali Polski Związek Piłki Nożnej krzycząc: "J… PZPN". Nie tak dawno pan Rafał Szlas został wybrany na członka Pomorskiego Związku Piłki Nożnej. Czyżby nie czuł się obrażony?

Komentarze
Reklama