Co się stało z kamerami na Orzeszkowej?

Wtorek, 24 Luty 2015
Wejherowo

Takie pytanie zadaje wielu mieszkańców Wejherowa, zwłaszcza ci, którzy zbyt często nie jeżdżą drogą krajową nr 6 w kierunku Gdyni. Od 3 miesięcy na temat urządzeń do automatycznej rejestracji wjazdu na czerwonym świetle na skrzyżowaniu dk 6 z ul. Orzeszkowej w Wejherowie, popularnie zwanych kamerami jest bowiem cisza.

Nic się o tym nie pisze, nie mówi w mediach, nie ma żadnej awantury, wrzawy, itd. Tak jakby te kamery zostały zdemontowane, nie było ich. Czy ktoś je usunął? Otóż, nie! Kamery są nadal, tylko po pierwsze, od 3 miesięcy jest już po wyborach samorządowych, a po drugie wyborcy usunęli Józefa Reszke z urzędu Starosty Powiatu Wejherowskiego. Kamery działają, skrzyżowanie normalnie funkcjonuje, kierowcy jeżdżą tam wolniej i bezpieczniej, mandatów mało, stłuczki sporadyczne - tak jak na innych skrzyżowaniach, nic się nie dzieje. Zwykłe życie miasta. Tak zresztą było od wielu miesięcy, gdyż rzeczywisty problem z kamerami i zamieszanie pojawiło się tylko na początku po ich instalacji, czyli mniej więcej rok temu. Potem, już w połowie ubiegłego roku sytuacja się znormalizowała. Były jednak wybory i kamery były potrzebne wejherowskiej Platformie Obywatelskiej do walki politycznej z prezydentem Krzysztofem Hildebrandtem. Obecnie widać, że od miesięcy nie było już żadnego rzeczywistego problemu z kamerami na Orzeszkowej. Gdyby problem był, to przecież zapewne dalej istniałaby w mediach. Problemem okazały się za to wybory samorządowe i były starosta Józef Reszke z PO, który wraz ze swoim przybocznym radnym Jackiem Gafką, kandydatem na prezydenta Wejherowa z Platformy, rozgrywał kamery politycznie i przedwyborczo przy akompaniamencie niektórych mediów. Cała "afera" z kamerami była sztucznie podgrzewana, utrzymywana w mediach i internecie, rozdęta po granic absurdu, gdyż niektórym się wydawało, że dzięki temu wygrają wybory. Dlatego próbowali ogłupiać i zwyczajnie oszukiwali mieszkańców, co do rzeczywistego problemu, straszyli wejherowian, siali nienawiść i przy okazji robili dużo wrzawy wokół siebie. Po wyborach, kiedy okazało się to nieskuteczne, jakoś problemu z kamerami nie ma, jakoś nie zagrażają one bezpieczeństwu, jakoś krew się nie leje z powodu kamer na skrzyżowaniu, jak jeszcze nie dawno bredzili niektórzy, itd. itp. Dziś jak na dłoni widać, jak wielka i cyniczna była to manipulacja mieszkańcami Wejherowa. Jednak znów się nie udało, wejherowianie wykazali się mądrością. Główny rozgrywający, były starosta Józef Reszke werdyktem wyborców "poszedł na zieloną trawkę", a i jego przyboczny - Jacek Gafka stracił po tym trochę tupetu i nie jest już tak nachalny. Zresztą nie tylko on. Jak zapewne niektórzy Czytelnicy pamiętają w sprawę wejherowskich kamer i pomocy kolegom z miejscowej Platformy zaangażował się wiceminister infrastruktury i rozwoju Zbigniew Rynasiewicz. Dziś, jak donoszą media, ma on poważne problemy z CBA, zarzuca mu się przyjmowanie łapówek. Prokurator wystąpił do sejmu o uchylenie immunitetu Rynasiewiczowi, aby postawić mu zarzuty. Do tego "Fakt" nazywa go "seksministrem", gdyż cyt."oprócz czwórki dzieci z żoną ma jeszcze trójkę z wieloletnią kochanką". Takiego oto kolegę od kamer mieli wejherowscy działacze PO.

Ja, podobnie jak niektórzy inny publicyści wskazywaliśmy na prawdę o kamerach z ul. Orzeszkowej na długo przed wyborami. Zawsze będę starał się obnażać manipulację, fałsz i niecne zagrywki polityków. Już wkrótce kolejne wybory...

Komentarze
Reklama
Gdynia
Wszytko za jedną kartę!

Wszytko za jedną kartę!

Środa, 9 Grudzień 2020
Reda
Spotkanie z Policją w Redzie

Spotkanie z Policją w Redzie

Wtorek, 4 Sierpień 2020
Utrudnienia na Reja w Redzie

Utrudnienia na Reja w Redzie

Wtorek, 5 Maj 2020