Cudowny mecz w Gdańsku! Polska remisuje z Niemcami 2:2

Środa, 7 Wrzesień 2011

Najstarsi górale nie pamiętają, kiedy towarzyski mecz z udziałem polskiej reprezentacji dostarczył kibicom tylu emocji, co dzisiejsze spotkanie biało-czerwonych z Niemcami. Po fantastycznym widowisku na PGE Arenie padł remis 2:2!

Franciszek Smuda w ostatnich dniach powtarzał, że dla niego potyczka z zachodnimi sąsiadami to najważniejsza dotychczasowa batalia w jego trenerskim życiu. I chyba nie zmieni zdania. Polakom do zwycięstwa zabrakło sekundy.Cacau uciszył PGE Arenę... Bohaterów w naszej ekipie było czterech.

Po pierwsze i najważniejsze - Wojciech Szczęsny. W to, co dziś wyprawiał między słupkami golkiper Arsenalu, trudno było uwierzyć. Bramkarz \"Kanonierów\" wyczyniał na PGE Arenie istne cuda. Pokonać dał się tylko dwa razy Kroosowi z rzutu karnego i Cacau w ostatniej sekundzie meczu. W pozostałych sytuacjach, często beznadziejnych, wychodził obronną ręką. Klose, Podolski czy Schuerrle z pewnością na długo zapamiętają Szczęsnego. Kapitalny występ, klasa światowa! Drugim z bohaterów był Robert Lewandowski. I wcale nie chodzi nam o bramkę, którą zdobył w 55. minucie. Zawodnik Borussii był dziś po prostu wszędzie. Rozdzielał piłkę między kolegów niczym rasowy rozgrywający. Sam Sławomir Peszko powinien po jego błyskotliwych podaniach strzelić trzy bramki. Niestety piłkarz 1. FC Koeln nie miał dziś najlepiej nastawionego celownika. Z kolei trzecim bohaterem był Damien Perquis. Francuz z polskimi korzeniami, który dziś debiutował w kadrze, spisał się w obronie bez zarzutu.

Często swoimi znakomitymi interwencjami zaskakiwał nie tyle rywali, co pozostałych Polaków z bloku defensywnego. Był po prostu o klasę lepszy od kolegów z formacji obronnej. Boisko opuścił po 72. minutach z powodu miejmy nadzieję lekkiego urazu. Czwarty bohater to Kuba Błaszczykowski. To on zachował zimną krew i to on z rzutu karnego wyprowadził Polaków na prowadzenie 2:1. Taki kapitan to skarb!

Euforia euforią, ale były także minusy. Ten największy to postawa, a właściwie jej brak, Arkadiusza Głowackiego. Mówiąc wprost: popularny \"Głowa\" wybił nam z głów marzenia o pierwszym w historii zwycięstwie nad Niemcami. To on faulował Muellera, po którym sędzia odgwizdał jedenastkę, a kilka minut później opuścił boisku po obejrzeniu czerwonej kartki. W przeszłości Głowacki nie raz był najsłabszym ogniwem kadry i teraz te demony powróciły. Może dla Arka kadra to za wysokie progi? Drugim minusem byli niestety kibice.

Blisko 40-tysięczny tłum długimi momentami milczał. Podrywanie się z krzesełek przy sytuacjach dla Polski czy gwizdy, gdy przy piłce byli rywale to zdecydowanie za mało. Kilka minut szaleństwa po bramce Kuby to zdecydowanie za mało. Za dziewięć miesięcy Euro 2012 i jak tak dalej pójdzie, to nasi piłkarze wcale nie będą się czuć, jakby grali u siebie...

Komentarze
Reklama
Gdynia
Wszytko za jedną kartę!

Wszytko za jedną kartę!

Środa, 9 Grudzień 2020
Reda
Spotkanie z Policją w Redzie

Spotkanie z Policją w Redzie

Wtorek, 4 Sierpień 2020
Utrudnienia na Reja w Redzie

Utrudnienia na Reja w Redzie

Wtorek, 5 Maj 2020