Deweloper nie chciał zapłacić miastu 700 tys. zł opłaty adiacenckiej

Poniedziałek, 4 Październik 2010

Urząd stoczył o te pieniądze prawdziwą batalię - ORLEX napisał aż 13 pism, wniosków i odwołań, zaś prezydent Hildebrandt został przy tej okazji zaatakowany przez przeciwników politycznych. Czy to przypadek? Sprawa pieniędzy nie jest jednak jeszcze zakończona. 

Oś. Fenikowskiego w Wejherowie. Dlaczego gazetka, która należy do wydawnictwa otrzymującego reklamy z ORLEXU napisała o tej sprawie? Z tego, co wiemy KOGOŚ WAŻNEGO bardzo, ale to bardzo zabolało, że urząd naliczył za podział tego gruntu aż 700 tys. opłaty adiacenckiej i toczył o nią taką walkę… 

Trwa kampania przedwyborcza w Wejherowie. Platforma atakuje prezydenta na wszelkie możliwe sposoby. Brudna i agresywna kampania to jej styl i co jakiś czas pojawiają się „rewelacje”. Ostatnio na łamach bezpłatnej gazetki, jej redaktor naczelny - członek wejherowskiej PO - zarzucił prezydentowi, że ten niby „podarował” ORLEXOWI 700 tys. zł, gdyż powolnie prowadził sprawę tzw. opłaty adiacenkiej za podział nieruchomości dewelopera przy ul. Fenikowskiego, gdzie stoi dziś osiedle. Wyjaśniliśmy tę sprawę.

SPÓŹNIŁO SIĘ SAMORZĄDOWE KOLEGIUM ODWOŁAWCZESprawę opłaty adiacenckiej prowadzili urzędnicy  Wydziału Gospodarki Nieruchomościami i Urbanistyki Urzędu Miejskiego w Wejherowie, który zajmuje się wszystkimi tego typu sprawami. Prezydent Krzysztof Hildebrandt w ogóle w niej nie uczestniczył. Nie byłoby tematu, gdyby ORLEX chciał zapłacić miastu należną opłatę. Ale nie chciał i Urząd stoczył o 700 tys. zł prawdziwą batalię. W toku postępowania firma napisała aż 13 różnego rodzaju pism, wniosków i odwołań. Jak powiedzieli  nam urzędnicy - to się nie zdarza. Większość z nich miała na celu przedłużenie postępowania, aby się przedawniło. ORLEX dla przykładu dwukrotnie wnosił do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Gdańsku o zawieszenie sprawy swojego odwołania, zaś Wydział Nieruchomości trzykrotnie prosił o jej przyspieszenie. Samorządowe Kolegium Odwoławcze, zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego, na rozpatrzenie odwołania ORLEXU miało  2 miesiące. A wydało decyzję po prawie 6 miesiącach, czyli w czasie 3-krotnie dłuższym! Urząd Miejski w żadnym wypadku nie jest winny przedawnienia, gdyż wydał decyzję w terminie zgodnym z przepisami i odpowiednio wcześniej przed upływem ostatecznego terminu. Nie było opieszałości, po prostu Urząd musiał przygotować i przeprowadzić całe skomplikowane postępowanie. Gdyby kolegium trzymało się przepisów i wydało swoje rozstrzygnięcie w terminie 2-miesięcznym, a nie 6-miesięcznym, to nie byłoby problemu. Decyzja kolegium była niekorzystna dla miasta, ale postępowanie Urząd mógłby wtedy powtórzyć. Niestety, SKO się spóźniło i ponosi winę w tym zakresie.

SPRAWA PIENIĘDZY NIE JEST JESZCZE ZAKOŃCZONAInną sprawą jest sama decyzja Samorządowego Kolegium Odwoławczego, która była dla miasta niekorzystna, gdyż podważyła decyzję Urzędu Miejskiego o naliczeniu opłaty. SKO podważyło m.in. operat szacunkowy, który był podstawą naliczenia tej opłaty. Operat sporządził uprawniony rzeczoznawca majątkowy. Co ciekawe, Komisja Odpowiedzialności Zawodowej Rzeczoznawców przy Ministrze Infrastruktury, która badała tę sprawę, nie dopatrzyła się nieprawidłowości w pracy tego rzeczoznawcy. Co więcej, jeśli SKO miało wątpliwości do operatu, to powinno zwrócić się do Komisji Arbitrażowej przy organizacji zawodowej rzeczoznawców, która jest powołana do oceny prawidłowości operatów. W składzie Samorządowego Kolegium Odwoławczego nie zasiadają bowiem rzeczoznawcy majątkowi. To stawia pod znakiem zapytania orzeczenie SKO, ale Urząd Miejski nie może się - choć chciałby - odwołać od rozstrzygnięcia SKO. Przepisy stanowią, że nie ma takiej możliwości. Sprawa nie jest jednak zakończona. Są jeszcze inne możliwości prawne dochodzenia tych pieniędzy. Prezydent nie chce ich „odpuścić”. Takie są fakty, o których bezpłatne gazetki nie napisały. Ale oczywiście nie przeszkodziło to w nagonce na osobę prezydenta Hildebrandta. Sprawa wygląda zgoła odwrotnie niż  to, co napisali przeciwnicy prezydenta. To nie jest tak, że prezydent coś „podarował” ORELXOWI. Było dokładnie  przeciwnie - miasto dochodziło tych pieniędzy i widać komuś się to nie podobało. Więc odwrócono „kota ogonem” i zaatakowano K. Hildebrandta.

Komentarze
Reklama
Gdynia
Wszytko za jedną kartę!

Wszytko za jedną kartę!

Środa, 9 Grudzień 2020
Reda
Spotkanie z Policją w Redzie

Spotkanie z Policją w Redzie

Wtorek, 4 Sierpień 2020
Utrudnienia na Reja w Redzie

Utrudnienia na Reja w Redzie

Wtorek, 5 Maj 2020