Rafał Karcz wraca do gry

Piątek, 28 Grudzień 2012
Wejherowo

Rafał Karcz, 26 letni Wejherowianin niespełna rok temu ogłosił zakończenie swojej kariery zawodniczej. Tą informacją zadziwił sportowe środowisko sztuk walki w Polsce, gdyż Karcz jest stosunkowo młodym zawodnikiem. Dziś, nasz serwis jako pierwszy dowiaduje się o oficjalnym powrocie Rafała Karcza do walk kickboxingu.

Rafale, co skłoniło Cię do zakończenia kariery sportowej na początku tego roku?

- Do zakończenia przygody jako sportowca zmusiły mnie trochę realia finansowe. Poza tym chciałem też poukładać życie prywatne i poświęcić swój czas w 100% dla moich wychowanków z Wejherowskiego Stowarzyszenia Sportowego, bo Oni zasługują na najlepszą opiekę sportową oraz trenera, który poświęci im większość swojego czasu.

Trudno było pożegnać się z rolą zawodnika?

- Bardzo trudno. Jednak sukcesy moich podopiecznych szybko "zaleczyły" moje pożegnanie z ringiem. O zakończeniu mojej kariery dowiedział się także szef światowej organizacji sztuk i sportów walki WFMC - Akkus Isa z Niemiec, który zaproponował mi wyłączne przedstawicielstwo tej organizacji na Polskę. Z mojego "zakończenia" kariery wyszło wiele dobrego, mogłem zająć się trochę sprawami nie - sportowymi, tj. kupiłem mieszkanie prawie w centrum Wejherowa, zaczynam je urządzać, poza tym dużo uwagi i energii poświęciłem dla moich młodych zawodników. Efekty widać, gdyż moja drużyna dzieci do lat 12 zdobyła w Hagen Mistrzostwo Europy w kickboxingu WFMC! Oczywiście na początku roku wspólnie z moimi współpracownikami założyliśmy Wejherowskie Stowarzyszenie Sportowe.

Powroty również są trudne... Jakie sportowe plany na nowy rok?

- Przede wszystkim chcę powiedzieć, że do zawodowstwa raczej już nie wrócę, chyba że znalazłby się konkretny sponsor i ktoś zaproponowałby mi walkę o poważniejsze pieniądze. Nie przeszkadza mi to jednak w walce sportowej semi contact. Będę jeździł ze swoimi zawodnikami i jeśli nadarzy się okazja, również wystartuję, żeby pokazać, że trener wciąż jest w szczytowej formie (śmiech). Zgadza się, że powroty są trudne, nawet bardzo. W najpoważniejszych rankingach zdążyłem już spaść i oddalić się w notowaniach, ale powoli do przodu. Mój powrót również wiąże się z reorganizacją w moim grafiku. Oprócz zawodowej pracy, którą wykonuję, muszę pogodzić prowadzenie zajęć sportowych z promowaniem marki WFMC w Polsce, a teraz jeszcze trzeba mocno dbać o kondycję i ogólne przygotowanie do turniejów.

Gdzie czas na życie prywatne?

- Takiego nie ma (śmiech). Dla mnie teraz najważniejszą kwestią jest Klub, gdzie poświęcam czas dla moich zawodników, praca, dzięki której mogę się utrzymać i realizować swoją pasję. Od niedawna jestem także promotorem i wyłącznym przedstawicielem międzynarodowej federacji sztuk walki, a to zobowiązuje. Moi znajomi i przyjaciele są dla mnie bardzo wyrozumiali, wiedzą, że mam napięty grafik.

Kto namówił Cię do powrotu do walki?

- Sam się namówiłem. Kiedy kończyłem walczyć, rozdałem cały swój sprzęt - zawodnikom, zlicytowałem także na kilku imprezach charytatywnych. Pozbyłem się sprzętu, aby nie kusiło mnie żeby wrócić. Dziś zbieram na nowy sprzęt, a na mistrzostwach Europy walczyłem w pożyczonym od instruktora sekcji "Fight Zone" Tomka Hirsz, za co mu bardzo dziękuję.

No właśnie. Jak to jest, że po takiej przerwie, walcząc w Hagen zdobyłeś Mistrzostwo Europy!? Poziom był niski czy Ty byłeś doskonale przygotowany?

- O doskonałym przygotowaniu nie może być mowy. O niskim poziomie także, gdyż był to turniej mistrzowski jednej z większych federacji na świecie - WFMC. Podszedłem do tego turnieju poważnie, ale na spokoju. Dla mnie najważniejsze są dzieci, które ciężko trenują pod moim okiem, wiem że jestem trenerem wymagającym, oni bardzo się starają sprostać zadaniom, jakie im wciąż wynajduję. Bardzo chcą osiągnąć mistrzostwo w tej dyscyplinie sportowej, widzę głód rywalizacji w ich oczach, to bardzo zdrowy objaw dla przyszłego, kompletnego zawodnika sportów walki. Ja raczej walczyłem przy okazji, silny głód wygrywania raczej mam za sobą i dzięki temu przeważałem psychicznie nad swoimi przeciwnikami. Efekt był taki, że wygrałem 3 pojedynki i okazało się, że to wystarczy aby zostać Mistrzem Europy.

Najbliższe plany w działalności Wejherowskiego Stowarzyszenia Sportowego?

- Chcielibyśmy przede wszystkim aby Nasi Klubowicze czuli, że trenują pod fachowym okiem instruktorów. Nasi trenerzy do każdych zajęć podchodzą profesjonalnie, także z rozwagą. Chcielibyśmy utrzymać wysoki poziom nauczania w Klubie, poza tym 19 stycznia jesteśmy współorganizatorami Otwartych Mistrzostw Polski w sztukach walki Federacji WFMC, które odbędą się w Mińsku Mazowieckim. W marcu chciałbym wystawić zawodników do Mistrzostw Polski w kickboxingu, które odbędą się w Muszynie, natomiast w marcu w Wejherowie odbędzie się prestiżowy egzamin na czarne pasy - stopnie mistrzowskie w sztukach i sportach walki WFMC. Nasze Stowarzyszenie wspólnie z WFMC Polska będzie organizatorem tego wydarzenia.

Komentarze
Reklama
Gdynia
Wszytko za jedną kartę!

Wszytko za jedną kartę!

Środa, 9 Grudzień 2020
Reda
Spotkanie z Policją w Redzie

Spotkanie z Policją w Redzie

Wtorek, 4 Sierpień 2020
Utrudnienia na Reja w Redzie

Utrudnienia na Reja w Redzie

Wtorek, 5 Maj 2020